22.5.16

W dzień skwarny przez Grząb Bolmiński na Górę Miedziankę



Tydzień temu, na Szczytniaku, było za zimno, dziś jest za gorąco. Nigdy dość narzekania na pogodę ;) Szlak niemal w całości nasłoneczniony; przygrzało nam trochę. Biedna psina, chłodziła się polegując w każdym zacienionym zakątku jaki spotkała po drodze. Tego dnia planowaliśmy jeszcze Rezerwat Milechowy,ale już na Miedziance podjęliśmy decyzję o honorowym odwrocie. 17 kilometrów to wszystko na co było nas dziś stać, zwłaszcza, że czułem jeszcze w nogach wczorajsze 80 kilometrów na rowerze.


Wyruszyliśmy spod kościoła w Bolminie. Asfaltową drogą przez wieś dotarliśmy do szlaku żółtego prowadzącego z Chęcin do stacji kolejowej Wierna Rzeka. Szybko wspięliśmy się na Grząb (lub Grzęby - różnie nazywają) Bolmiński - ,,kieszonkowe", lecz niezwykle widokowe pasmo górskie.
Idziemy czymś  w rodzaju połoniny podziwiając rozległe widoki. Później wąską ścieżką wśród krzaków tarniny, dzikiej róży i derenia.
Gwiazdą dnia jest jednak zawilec wielkokwiatowy - gość rzadki i chroniony.







Powiedzieć, że szlak jest słabo oznakowany to nic nie powiedzieć. Przez większą część trasy znaków nie ma w ogóle. Sądząc po relacjach na blogach nie my pierwsi gubimy szlak. Schodzimy niechcący na niechciany asfalt (droga do Zajączkowa) i szybko z niego uciekamy. Skrajem lasu kierujemy się na wschód i odnajdujemy szlak. Przed nami prosta polna droga i widoczna na horyzoncie Miedzianka. Widać trzy skalne szczyty (trzeba się dobrze wpatrzyć w zdjęcie, albo je powiększyć) - świętokrzyskie Trzy Korony.





Góra Miedzianka zasługuje na odzielny wpis. Ludzie ryją w niej w poszukiwaniu rud miedzi od epoki brązu (znaleziono tu też rzymskie monety). Pełno tu górniczych wyrobisk, a wnętrze góry kryje 4 kilometry szybów górniczych i 10 jaskiń.
Wzgórze jest niezwykle malownicze, przypomina bardziej Jurę niż typowe świętokrzyskie kraiobrazy. Przępiękne panoramy. Jakby tego było mało trafił nam się dodatkowy bonus: fioletowe od szałwi łąkowej południowe zbocze góry i kępy wspominanej już gwiazdy dnia - zawica wielkokwiatowego.












Krateropodobne wyrobiska górnicze.


17 komentarzy:

  1. Niesamowite! Wczoraj wędrowaliśmy Pasmem Bielińskim, a za mną chodziła myśl "ale by teraz było świetnie na Grząbach Bolmińskich!". Jak widać pora najlepsza na Grząby. Czuje się, jak bym tam była. Tylko brak aromatu rozgrzanej ziemi i roślinek. To rekompensuje słabe oznakowanie szlaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście niesamowite i rzeczywiście musiała być to dobra pora na Grząby :)

      Usuń
  2. Na pogodę Polak narzekać musi! Jest taki rysunek Raczkowskiego pt. "Czterej jeźdźcy Apokalipsy", a na nim 4 trupich konnych z napisami wiosna, lato, jesień i zima:). Przyznam, że podziwiam Waszą triatlonową kondycję. My najczęściej wozimy się autem i to, że tachamy sporo sprzętu, usprawiedliwia nas tylko w maleńkim stopniu:) PS. Z tą lawędą mnie zaskoczyłeś. Nie wiedziałem, że rośnie dziko w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby nie opis, byłbym przekonany, że to Jura :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - świętokrzyskie czaruje :)

      Usuń
  4. Mnie też szybciej upał wykończy niż mróz, a zwłaszcza silne słońce, ale siedemnastka to całkiem przyzwoity wynik.

    Tereny nader malownicze i faktycznie bardziej jak jura niż świętokrzyskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silne słońce jest najgorszze, dlatego staram się już unikać wyjazdów na południe Europy w lecie.

      Usuń
    2. Rado, niby słuszna decyzja, ale powiem ci, że jak się kilka lat temu nagrzałam na południu Europy w zenicie możliwości solarnych, to potem miałam wrażenie, że jakiś interkumulant (wątroba?) oddaje to ciepło przez dwie jesienizimy ;)

      Usuń
    3. Tego zjawiska nie znałem i nie odczułem. Byłoby to bardzo ekonomiczne, choć ja lubię pomarznac by moc odgrzewać się przy kominku.

      Usuń
  5. Gratuluję niezgorszej formy, zawilcowej wrażliwości i orientacji przestrzennej(mnie by pewnie po latach znaleźli zwiniętą w kłębuszek w jednym z tych kraterów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kraterze lepiej nie, bo kto wie jaka jama się pod nim kryje. W chaszczu tez słabo bo obłażą kleszcze zle. Dlatego konieczna jest orientacja, albo towarzystwo zorientowanego.

      Usuń
  6. Dla cierpliwych i wytrwałych kwietne niespodziewajki i przepastne widoki po horyzont. Dobrze z Wami wędrować choćby w wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje zatem za wspólna wędrówkę :)

      Usuń
  7. Do życia potrzebuje widoku jakiejś góry, choćby na horyzoncie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Pół roku mija, a na blogu nic nowego. Czy jest nadzieja, że jednak się on znów uaktywni?

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu,
    Historia (tego bloga) pokazuje, że nadzieja nie jest bezzasadna.
    Co prawda dziś uważam, że co miałem napisać to napisałem i co miałem pokazać to pokazałem, ale mogę być tu nadmiernym optymistą i nie doceniać mojej próżności ;)
    W każdym razie dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń